wtorek, 18 października 2016

Żeby nie było tak różowo...

   Pierwsza powieść Maud Montgomery bardzo szybko znalazła uznanie wśród polskich czytelników. Myślę, że przytoczyłam już na Pokrewnych duszach dość dużo materiałów będących tego dowodem. Wszystkie przedwojenne recenzje Ani z Zielonego Wzgórza, jakie tu zacytowałam (a będzie ich dużo więcej), zgodnie uznają ją za książkę wartą polecenia ze względu na swój humor, optymizm i umoralniający charakter. W zasadzie, w podobnym tonie brzmią także recenzje pozostałych powieści Maud.
   Żeby jednak nie było aż tak różowo - dzisiaj przedstawię pewną lakoniczną, nieprzychylną opinię o Ani z Zielonego Wzgórza. Jedyną taką, na jaką do tej pory natrafiłam, przeszukując zasoby bibliotek cyfrowych. Pojawiła się ona w artykule zatytułowanym "Wydawnictwa gwiazdkowe VI.", który ukazał się 21 grudnia 1911 roku w popołudniowym wydaniu Nowej Gazety:
 
 
Wybór przekładów z obcych piśmiennictw dla młodzieży jest w wydaniach M. Arcta (jak zresztą u innych wydawców) dość przypadkowy. Dwie powieści angielskie: „Ania z Zielonego Wzgórza“ przez A. Montgomery (przekład R. Bernsztejnowej) i „ Ofiara siostry” E. Wilsona (przekład Z. Hartingowej) nie posiadają żadnych wybitnych zalet. Z równem powodzeniem mogłyby szanowne tłomaczki napisać podobne powieści z życia polskiego.

 
 
  • ze zbiorów Cyfrowej Biblioteki Narodowej POLONA
  • zachowałam oryginalna pisownię i styl

4 komentarze:

  1. W takim razie wydaje mi się, że tajemnicza "Ofiara siostry" z pewnością jest godna polecenia;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ofiara siostry" bardzo często pojawia się z "Anią z Zielonego Wzgórza" w różnego rodzaju recenzjach - wydano je w tym samym czasie. Może kiedyś opowie o niej Dom Echa/Echo Lodge? :)

      Usuń
    2. Z przyjemnością, jeśli do zdobycia byłby gdzieś egzemplarz! :) Sam gotycki tytuł już uruchamia moją wyobraźnię.

      Usuń
    3. Będę rozglądać się za nim ;)

      Usuń