czwartek, 24 sierpnia 2017

Na półkach u Żeromskich

   Ania z Zielonego Wzgórza była lekturą z wczesnych lat dzieciństwa także dla Moniki Żeromskiej - malarki, ilustratorki kilku książek swojego ojca, autorki cyklu pamiętników. 





   Są z tego okresu z Zakopanego fotografie robione u Schabenbeka, miejscowego fotografa. Osterwa młody i piękny pośrodku, a po bokach cztery dziewczyny, nagle na tej fotografii wyrośnięte, wyzgrabniałe i wyładniałe, wszystkie zupełnie jednakowego wzrostu. Zaczęli się też wtedy pojawiać wokół nas jacyś chłopacy, których traktowałyśmy z najgłębszą pogardą i drwiną. Zresztą nie chłopaki były mi wtedy w głowie. Zaczynałam wychodzić z lektur "Ani z Zielonego Wzgórza" czy "Małych kobietek", "Syzyfowe prace" także już były przeczytane, jak i te nieszczęsne zaczęte "Dzieje grzechu". Teraz zaczęłam "Popioły", a równocześnie przeczytałam "Szaleństwo Almayera" i zupełnie na temat tej książki oszalałam.





Dziękuję Michałowi z Domu Echa/Echo Lodge za źródło :)


2 komentarze:

  1. Dziękuję i polecam się na przyszłość:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja stanęłam na "Ani z Zielonego Wzgórza"... ;)

    OdpowiedzUsuń