sobota, 10 grudnia 2016

Spór o "Anię z Wyspy"

   Pozwólcie, że pozostanę jeszcze w temacie Ani z Wyspy. Jest to przekład, który (o czym wcześniej pisałam i wspominałam kilka razy) w Polsce ukazał się nielegalnie i o który toczył się proces sądowy. Kiedy opisywałam tą kwestię, byłam przekonana, że powództwo wytoczył wydawca Maud Montgomery - L.C. Page z Bostonu i proces odbywał się z udziałem (tak jak to było rok później w przypadku sprawy przeciw Arctom) urzędu konsularnego. Ostatnio dotarłam do nowych wzmianek dotyczących sporu o Anię z Wyspy, które wskazują, że cała ta historia wyglądała jednak inaczej...

   W wydaniu Przeglądu księgarskiego, branżowego pisma polskich księgarzy, z 21 października 1930 roku, ukazało się następujące ogłoszenie:



   Wygląda więc na to, że to właściciele RETOR-a złożyli doniesienie do prokuratury. Księgarnia Francuza, uprzedziła konkurencję i zleciła przekład Andrzejowi Magórskiemu / Marcelemu Tarnowskiemu, a że nie wykupiła praw do książki, prawowici właściciele licencji "zrobili porządek" ;). Powyższe ogłoszenie ukazało się na trzy tygodnie przed wprowadzeniem przez RETOR-a na rynek księgarski Ani na uniwersytecie, w przekładzie Janiny Zawiszy-Krasuckiej.

   Księgarnia Francuza nie zwlekała długo z odpowiedzią i już w kolejnym numerze Przeglądu zamieściła, co następuje:



   27 stycznia 1931 roku, RETOR ponownie umieścił ogłoszenie - po tym, jak rozprawa przeciwko braciom Francuz już się odbyła:




3 komentarze:

  1. Lucy Montgomery Macdonald! A gdzie "Maud"? ;-)
    Arcyciekawy wpis, dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie, fascynująca jest forma i treść tychże ostrzeżeń i sprostowań. A cały Twój post bardzo wciągający i proszę o więcej :)

    OdpowiedzUsuń