środa, 12 lipca 2017

"Błękitny Zamek" i jego tłumacz(e) + uzupełnienie

   W ramach poszukiwań biograficznych tłumaczy powieści Maud na język polski, razem z Michałem Fijałkowskim z blogu Dom Echa/Echo Lodge przyjrzeliśmy się również osobom Karola Borawskiego i Karola Bobrzynowskiego, których nazwiska pojawiają się w kilku pierwszych edycjach Błękitnego Zamku.

   Kwestia dat wydań polskich przekładów The Blue Castle, a także sprawa samej osoby tłumacza tej powieści, jest chyba jedną z najbardziej zagmatwanych spraw związanych z polskimi dziejami bibliograficznymi książek Maud.

   W jednym z postów - Okładki „Błękitnego Zamku", pod grafikami prezentującymi pierwsze trzy wydania powieści, umieściłam daty wydań, które teraz, po zdobyciu większej liczby informacji, należy zweryfikować i poprawić.

   Przyjrzyjmy się jeszcze raz tym wydaniom:



1) Zdjęcie ze zbiorów własnych.
Wydanie w twardej kartonowej okładce.

Ukazało się nakładem warszawskiej Księgarni J. Kubickiego (w stopce pod nazwą wydawcy jest też adres: ul. Hoża 27a - jest to ten sam adres, pod którym do dziś mieści się Antykwariat J. Kubickiego prowadzony przez syna wydawcy; o spotkaniu z nim pisałam w poście Śladami polskich wydawców Maud - cz. 1).

Egzemplarz został wydrukowany w Sp. "Gryf". 

Odnotowano nazwisko tłumacza: Karol Bobrzynowski.










2) Zdjęcie ze zbiorów BN.
Wydanie odnotowywane w czasopismach księgarskich najwcześniej w 1939 roku (np. w Przeglądzie Księgarskim, nr 7, 1939). Przypuszczalnie, taka była data oficjalna.

Ukazało się nakładem Księgarni Literackiej.


Egzemplarz został wydrukowany w Drukarni "Linolit".



Odnotowano nazwisko tłumacza: Karol Borawski.



Do tej pory, w przedwojennych pismach spotykałam nieliczne wzmianki o tym właśnie wydaniu (jeśli już odnotowano w ofertach sprzedaży nazwę wydawcy ksiażki).






3) Zdjęcie ze zbiorów własnych.
Wydanie w miękkiej kartonowej okładce ze skrzydełkami, jakością przypominającą edycje pierwszych trzech części z cyklu o Ani Shirley, które tuż po wojnie wyszły u Arcta.

Ukazało się nakładem Wydawnictwa J. Kubickiego.

Egzemplarz został wydrukowany w Drukarni Krakowskiej W. Grzelak i Sp. w Warszawie.

Nie odnotowano nazwiska tłumacza, ale po przeanalizowaniu tekstu, należy stwierdzić, że jest to ten sam przekład, co w edycji omówionej wyżej, która ukazała się również u J. Kubickiego, czyli autorstwa Karola Bobrzynowskiego.

Podczas rozmowy z Panem Kubickim, padło z jego strony zapewnienie, że to wydanie ukazało się już po II wojnie światowej. Pewna siermiężność w jakości tego wydania (widoczna szczególnie w zestawieniu z egzemplarzem w twardej oprawie) w pełni za tym przemawia. Jakkolwiek Pan Kubicki nie był pewien co do roku (1945 lub 1946), z całą pewnością należy stwierdzić, że błędne jest założenie, iż wydanie to ukazało się w 1926 - jak to odnotowano w katalogu Biblioteki Narodowej. Rok 1926 to data, kiedy powieść ukazała się w oryginale - absolutnie niemożliwym jest, by jeszcze w tym samym czasie książka wyszła w Polsce. Ta błędna informacja została powielona w wielu późniejszych edycjach, które ukazywały się od lat 80. XX w. - w Naszej Księgarni, Cypniew i Novus Orbis.


W którym zatem roku ukazały się dwa pierwsze z powyższych wydań? I czy rzeczywiście istniało dwóch tłumaczy? I jak ma się do tego historia przytaczana przez Panią Barbarę Wachowicz w artykule "L. M. Montgomery: at home in Poland", opublikowanym w 1987 roku w Canadian Children Literature, którą, jak opisuje, usłyszała od wydawcy Błękitnego Zamku, Pana J. Kubickiego?...:



There was a small second-hand bookshop in Warsaw, the private enterprise of an old wizened fellow. What characterized him was that he was reluctant to sell books. He could not part with them. Having got used to the fact that people always ransacked his treasures, and knowing that I had been looking for all L.M. Montgomery's editions, one day he mysteriously announced that he had a great surprise for me. He had unbound, loose sheets of The Blue Castle translated by an unknown person, with the year of publication missing. The name of the bookshop owner appeared as the publisher of the book: J. Kubicki, 27A Hoza Street. The translation was by a Karol Bobrzynowski. When I was preparing my adaptation of The Blue Castle for  TV, I did everything I could to search out this translator, with no results. Mr. Kubicki - who, as it turned out, had been the owner of a small publishing house before the war - when nagged, badgered and pestered by me, at last told me the story of the translator of The Blue Castle. Mr. Karol Bobrzynowski was a girl. She was a Jew. She was beautiful, young, and talented. During the German occupation she had been hidden by a Polish family. The young woman was doomed to total isolation - for if her hiding had been discovered by the Germans both she and her Polish guardians would have been sentenced to death - and she desperately looked for any "psychological" help. She found it in a novel which in its English version, together with other Montgomery books, belonged to those who rescued her. Her translation of The Blue Castle was bought during the war by Mr. Kubicki who hoped to publish it and, I suppose, wanted to provide financial help to the translator. When he returned to Warsaw after the uprising, the city lay in ruins. The image of Kansas City presented in a famous American film The Day After would seem wonderful and idyllic in comparison with Warsaw in 1945. By a miracle Mr. Kubicki dug up from his cellar a slightly damaged manuscript. He hoped to reopen his firm; but he only managed to print the book in 1947. He did not have time to publish and distribute it. His publishing house was closed. Only many years later did he learn who the mysterious Karol Bobrzynowski was. Did the girl survive the inferno of the uprising? We do not know. Probably we will never know who she was and what her real name was. She left only the pages of a delightful translation in which(following other translators of the Anne books - Rachela Bernstein and Janina Zawisza-Krasucka) she changed the names of the protagonists so that they would sound more familiar to a Polish ear. Valancy became Joanna and Barney became Edward (Eddie). Valancy's nickname "Doss", coined by the ghastly clan, which has no funny meaning in Polish, was changed to "Buba".


   Nie będę tu wnikać i oceniać okoliczności powstania tej historii, ale naszym zdaniem, nie ma ona żadnych podstaw. Przemawia za tym kilka argumentów:

1. Michał, by przy okazji wizyty w BN, porównał egzemplarz z Księgarni Literackiej w egzemplarzami J. Kubickiego pod względem edycji tekstu. Okazało się, że:
  • wszystkie trzy wydania są identyczne, jeśli chodzi o sam przekład,
  • wydanie nr 1 i 2 są wydaniami bliźniaczymi: mają tą samą edycję tekstu, tą samą ilość stron, przeniesienia tekstu, tą samą czcionkę tekstu i cyfr w numeracji stron.

2. Pan Kubicki opowiadał nam podczas styczniowego spotkania, że jego ojciec praktykował wydawanie książek na spółkę, tzn. by opłacało się wydać książkę, wchodził w porozumienie z innym wydawcą, dzielono koszty nakładu, przy czym każdy z nich drukował swoją część egzemplarzy we własnej oprawie. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że w takim właśnie układzie wydano Błękitny Zamek (nr 1 i 2) - sam blok  z tekstem był identyczny, okładki już odrębne.



Wnioski: 
  • Karol Borawski i Karol Bobrzynowski to ta sama osoba,
  • tłumaczem nie może być kobieta opisywana w artykule Pani Wachowicz, a już na pewno nie może być nią Żydówka ukrywająca się w okupowanym mieście i tłumacząca powieść dla zabicia grozy i czasu - przekład, o którym pisze w swoim artykule, powstał bowiem przed wojną,
  • daty wydań opisywanych egzemplarzy należy ustalić następująco: z Księgarni J. Kubickiego i Księgarni Literackiej - 1939, z Wydawnictwa J. Kubickiego - 1945(6).

Pozostaje jeszcze kwestia: które z nazwisk tłumacza jest poprawne / prawdziwe? Należy zwrócić uwagę na fakt, że w Księgarni Literackiej, także w 1939 roku, ukazała się książka zatytułowana "Dzieci puszczy" Charlesa G. D. Robertsa, w tłumaczeniu Karola Borawskiego. Może więc to nazwisko jest prawdziwe? Poszukiwania w różnego rodzaju źródłach, przy uwzględnieniu obydwu nazwisk, niestety - nie naprowadziły nas na żaden istotny ślad.




13-07-2017
   Kierowana słuszną sugestią Anety zamieszczoną w komentarzu pod niniejszym postem, prześledziłam daty wydań pozostałych tytułów, które na jednym ze skrzydełek egzemplarza (nr 3) wymieniono jako: "Nasze wydawnictwa" (poza "Niemcem wyszydzonym": "Kapitan Blood", "Warszawa", "Gdy Jagiełło szedł na Niemce", "Przygody wojenne w Meksyku", "Kolonia na kraterze", "Fernando"). Wszystkie one miały wydania w 1946 roku, przy czym niektóre są sygnowane Wydawnictwem L. Fiszera (z którym J. Kubicki wchodził w wydawnicze spółki), niektóre tylko od Kubickiego, a jedna jest wspólna. Można więc założyć, że "Błękitny Zamek" wydano, jak wskazuje Aneta, w 1946 roku.




   Na drugim ze skrzydełek, co ciekawe, "Błękitny Zamek" wymieniono w zapowiedziach (!). 




Spośród pozostałych tytułów, jedynie "Przyjaciółki" Angeli Brazil udało mi się namierzyć jako pozycję wydaną przez J. Kubickiego - Biblioteka Narodowa odnotowuje dla tego wydawnictwa rok 1947. Książkę odbito w tej samej drukarni, co "Błękitny Zamek". Może więc jednak ta data jest właściwa dla "Błękitnego Zamku"? Smaczkiem jest tu grafika zdobiąca okładkę "Przyjaciółek", również autorstwa samego właściciela wydawnictwa:




Wygląda, jakby była zrobiona razem z okładką do "Błękitnego Zamku", prawda?...



7 komentarzy:

  1. Posiadam pierwsze powojenne wydanie "Błękitnego Zamku". Moim zdaniem data wydania to raczej 1946. Na skrzydełku przedniej okładki wśród tytułów jest "Niemiec Wyszydzony" - książka, która ukazała się właśnie w 1946. Przypuszczam zatem, że i "Błękitny Zamek" wydano w tymże roku.
    Co do historii wojennego tłumaczenia, to również mam wątpliwości. Z resztą nie pierwsza to historia mijająca się z rzeczywistością...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cenna uwaga - dziękuję. Sprawdzę jeszcze w archiwaliach pozostałe tytuły.

      Usuń
  2. Być może panowie wydawcy zdecydowali, aby ich wydania miały nie tylko różne okładki, ale były opatrzone także różnymi nazwiskami tłumaczy. Niemniej jest to jedna z ciekawszych tajemnic dotyczących polskich dziejów powieści L.M. Montgomery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą co do takiej możliwości - zwłaszcza, że imię pozostaje takie same.

      Usuń
  3. Również zwróciłam uwagę na wymienienie wśród nowości "Błękitnego Zamku". Pomyślałam jednak, że stworzyli jeden spis książek-nowości i przedrukowywali go w każdym innym tytule.
    Ilustracje istotnie podobne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I taka opcja jest możliwa. W każdym razie, teraz można z dużym prawdopodobieństwem wyznaczyć datę ukazania się powieści na 1946(7).

      Usuń
    2. To już chyba dowód, w takim razie! Wspaniale - okładka "Przyjaciółek" to faktycznie bliźniaczka "Błękitnego zamku"!

      Usuń