wtorek, 21 lutego 2017

Galeria okładek "Ani z Avonlea" + uzupełnienie

   Choć pod względem liczby wydań Ania z Avonlea ustępuje Ani z Zielonego Wzgórza, to i tak jest się czemu przyjrzeć. Różnorodność szat graficznych zdobiących okładki książek dla niejednego miłośnika drugiej części cyklu może być źródłem zachwytu, śmiechu albo też zdumienia. Jak sądzicie, która z edycji jest niezbitym dowodem na to, że wydawca prawdziwie rozumie świat stworzony przez Maud?









   Ostatnie ze zdjęć postanowiłam także dołączyć do tej galerii, choć tytuł na okładce sugeruje inny tom - jest to ostatnie z wydań książek o Ani Shirley, które pojawiło się w polskich księgarniach pod koniec minionego roku. Pokaźnych rozmiarów egzemplarz zawiera pięć pierwszych tomów.


   * Jeszcze jedna kwestia wymaga wyjaśnienia. W Ani z Avonlea nakładem Wydawnictwa Siedmioróg (1998), nie podano nazwiska tłumacza. Po porównaniu brzmienia niektórych nazw własnych z tymi, które pojawiają się w różnych tłumaczeniach Ani z Zielonego Wzgórza, wnioskuję, że przekładu dokonała Dorota Kraśniewska. W jej tłumaczeniu jest m.in. "Wzgórze Jabłoni" (w oryginale: Orchard Slope), we wszystkich innych tłumaczeniach ta nazwa własna brzmi inaczej. Jeszcze inną ciekawostka jest to, że na okładce tego wydania widnieje fragment obrazu P. L. Hale'a The Crimson Rambler. To samo płótno Siedmioróg wykorzystał jako ilustrację okładki Gwiazdy przewodniej Joan Gould (możecie ją zobaczyć na blogu Michała Fijałkowskiego).

kwiecień 2017
   * Pierwsze dwie okładki wykorzystują ten sam motyw graficzny. Ostatnio do mojej kolekcji dołączył egzemplarz od Arcta, na którym są już poprawione błędy. Historia wydań Ani z Avonlea też jest z resztą dość skomplikowana i wkrótce ją opiszę szerzej.


5 komentarzy:

  1. Moja ulubiona część cyklu - prawdopodobnie to między innymi dzięki niej wykonuję obecnie zawód nauczyciela. I dla mnie najpiękniejszą i najbardziej montgomeriańską pozostanie już na zawsze grafika Bogdana Zieleńca z obwoluty wydania Naszej Księgarni z 1957 (jest to zresztą moja ulubiona okładka z całej serii).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo znacząca jest poza, w jakiej autor przedstawił Anię na tej grafice, prawda? Mi kojarzy się z nauczycielem-przewodnikiem, choć to uczeń stoi na przodzie...

      Usuń
    2. To prawda: w tej okładce jest i element nauczyciela-przewodnika, ale także zabawy: bo w jakimże innym kontekście bohaterowie byliby na zewnątrz? Swoją drogą, to chyba jedyna okładka dzieł Montgomery, na której została przedstawiona scena zimowa - nie kojarzę żadnej innej na przestrzeni wszystkich lat obecności Maud na rynku wydawniczym. Dla mnie chłopiec z okładki zawsze był Tadziem, a wysoka postać kobieca - Anią:)

      Usuń
    3. Ot właśnie, Tadziu to czy Jaś? Może Ania zabrała Jasia by poznał pannę Lawendę i już z dala pokazuje mu Chatkę Ech? :)

      Usuń
    4. Mi na myśl przychodzi Jaś :)

      Usuń